Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Chapter 1

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Ksiega Gości
  2. Dodaj do Księgi

Mój profil

mój avatar

archiwum

    2007
    Lipiec
    Maj
    Kwiecień

linki

ulubieni

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 2836 osób

Powered by blog 4u

I will make you shorter by a head



Chapter 1

Nocne pociągi. Coś, co tygryski lubią najbardziej. W owym nocnym pociągu, o którym mowa, siedziały cztery, na oko mniej więcej 24 letnie dziewczyny. Każda zajęta swoimi sprawami. Jedna, oparta, a właściwie leżąca na ramieniu kasztanowo włosego mężczyzny. Poprawiła słuchawki od iPoda, które niesfornie zaczęły wypadać z uszu.
- Nimfadora, nie wierć się taaak. Wgniatasz mi ramię - obruszył się chłopak
- No Villeeeeee. Przestań jęczeeć. Po prostu, jesteś kościsty i to w Tobie należy zmienić... - odpowiedziała i westchnęła przeciągle
Obok nich siedziała kolejna para. Powszechnie zwana Adrianną i Gerardem. Oboje spali wtuleni w siebie. Naprzeciw nich siedziała trzecia parka. Zwana Mają i Patrickiem. Wpatrzeni w swoje oczy i słuchający muzyki z jednego mp3 zapomnieli o świecie. Przy oknie siedzieli kolejni (o boooszz...) zakochani. Tym razem, o wdzięcznych imionach: Cyanne i Peter. Dziewczyna zajęła miejsce na kolanach Pete'a i bazgroliła coś w kołonotatniku. Gdyby przyjrzeć się bliżej, przypominało coś, a raczej kogoś, w rodzaju Freddie'go Mercury'ego. Natomiast chłopak wpatrywał się zaspanym wzrokiem w okno.
Jechali już bite 5 godzin.. Mieli wrażenie, jakby pośladki wrosły im w siedzenia, a w wypadku Cy do kolan xD . W głośniczku nad wyjściem z przedziału usłyszeli Lambadę. Po przedziale rozeszło się przeciągłe westchnienie.
- Czy oni nie mogą niczego innego puścić?! - oburzyła się Maja
- Widać nie. Puścili już 'Wake me up before you go go' , ale Ty spałaś - powiedziała Nimfadora przeciągając się
- Przespałaś najlepsze - dodał Gerard
- Nie dołujcie mnie .. - mruknęła rozżalona Attack - Czemu mnie nie obudziliście?
- Z tą sprawą do Patricka. - powiedziała Ada podnosząc ręce w geście 'ja jestem niewinna'
Majka rzuciła Stump'owi spojrzenie godne pozazdroszczenia niejednemu terroryście
- Za słodko spałaś.. - powiedział po chwili
- Może puszczą jeszcze raz - dodała Cy - Pete zasnął - szepnęła po chwili, po czym zeszła z kolan chłopaka, nakryła go bluzą i siadła na siedzeniu obok.
- Ćśśśśś - syknęła nagle Maja
- Co? - spytała Nimfadora
- ĆŚ!
- Ale... - zaczął Ville, na co Majka rzuciła mu złowrogie spojrzenie
- Co jej? - szepnął Gerard do Ady
- OŁ JEA! DOBRZE SŁYSZAŁAM! POWTARZAJĄ 'WAKE ME UP BEFORE YOU GO,GO!" - wrzasnęła Attack
- ZAMKNIJ SIĘ! ŚPI! - syknęła Sulfur wskazując na drzemiącego Wentz'a
- Soriii - pisnęła Maja - Ale widzicie? Udało się xD
- Nie drzeć sięęę - wszystkich doszedł pomruk niezadowolenia spod czerwonej bluzy Clandestine'a która była w posiadaniu Cy, jednakowoż w celach humanitarnych nakryła nią Peter'a.
- Śpij, nie pierdol xD - odpowiedział mu Ville
- Nie pierdolę.. Poza tym, w tym przedziale jest tylko jedna osoba do celów wyższych ^^ - mrugnął do Cy i nakrył się bluzą - Są jakieś bluzy jeszcze? - zapytał, po czym został zarzucony bluzami, kurtkami i innymi rzeczami. Gerard był tak hojny, że rzucił przyjacielowi skarpetkę.. Znoszoną..

***

Stanęli pod wielkim zamczyskiem. Zadarli głowy do góry, próbując policzyć piętra, krużganki, wieżyczki i inne ścierwa. Zamek otoczony był wielkim lasem. Jeśli mam podać przykład podobnego lasu, to byłby to Zakazany Las, rodem z serii książek o Harrym Potterze. Porośnięty był w większości sosnami, których konary zaczynały się dopiero hen wysoko. Gdzieniegdzie przycupnęły paprocie i inne porosty. Przy zamczysku stał cmentarzyk i kapliczka. Stare.. Około XIV wieczne

***

Cyanne podeszła do wielkich drzwi wejściowych i zapukała. Otworzył jej wysoki mężczyzna. Fryzurę miał w stylu braciszka Tucka, z Robin Hood'a. Cy i reszta spojrzeli na niego dziwnie. Ten ruchem ręki zaprosił ich do środka. Kiedy zrobił kilka kroków, widocznie zaczął kuleć na prawą nogę. Tak, jakby była ona krótsza niż lewa. Kiedy mężczyzna spojrzał się na nich zauważyli, że jedno oko ma zielone, a drugie błękitne. Adrianna lekko się skrzywiła, ale zaraz uśmiechnęła się maskując wszelkie oznaki zniesmaczenia. Natomiast Maja stała przy wielkim posągu, przedstawiającego znanego powszechnie Rasputina. Posąg był realistyczny. Tak realistyczny, że gdyby ktoś nie wiedział że to posąg to powiedział by że to człowiek. Jednak.. Owa figura zbudowana była z marmuru. Marmuru nie byle jakiego, bo czarnego. Attack delikatnie, jakby bojąc się że się rozpadnie, dotknęła marmurowych włosów Rasputina, ale zaraz odsunęła rękę, z przeświadczeniem, że posąg do niej mrugnął.. Zacisnęła powieki, później otworzyła je. W myślach powiedziała sobie że to było tylko złudzenie. Bo przecież.. Była zmęczona, a w czasie zmęczenia widuje się różne dziwne rzeczy. Prawda? Zbagatelizowała sprawę i przeszła do posągu jakiegoś starego posągu, który był już właściwie w rozsypce. Nimfadora oglądała starą, wielką szafę. Nienaruszoną przez korniki czy inne zwierzęta drewnolubne. Owa szafa, była monstrualnych rozmiarów. Hebanowe wykucia, złote dodatki. Połączenie hebanu ze złotem, zachwyciło dziewczynę. Obok szafy stał wielki zegar. Zapewne kilku wieczny. Otworzyła klapę która chroniła wahadło przed zakurzeniem i obejrzała go od wewnątrz. Zegar zadzwonił, a Nimfadora odskoczyła od niego jak oparzona. Jakby, nie chciał żeby mu przeszkadzano. . Cyanne zadarła głowę do góry i podziwiała żyrandol. Wyglądał jak porośnięty milionami, trylionami, niteczek, splecionych w misterną układankę, po której co chwile przechadzał się pająk. Czarne kryształki które dyndały pomiędzy siecią, sprawiały wrażenie kilkuset oczu, które twardo wpatrywały się we wszystkich zgromadzonych. Uwagę dziewczyny po chwili przykuł wielki obraz. Portret rodzinny. Obejrzała go dokładnie. Jej wzrok zatrzymał się na kobiecie, stojącej po prawej stronie. Na pierwszy rzut oka nie różniła się od innych postaci, jednak po bliższym przyjrzeniu, zauważyć było można przedziwny kolor włosów. Coś pomiędzy zielenią, a bordem. I ten wzrok. Zimny, przeszywający. Sulfur wzdrygnęła się. Poczuła rękę oplatającą jej pas i natychmiast spojrzała do góry
- W co się tak zapatrzyłaś? - spytał "ten co plecie" xD czyli nikt inny niż Peter
- W nic. Tak po prostu oglądam.. - powiedziała. Rzuciła jakby ostrzegawcze spojrzenie kobiecie z obrazu i razem z Pete'm podeszli do wielkiego arrasu na jednej ze ścian. Może to i dobrze, że nie odwrócili się. Na twarzy damy z obrazu pojawił się szczery uśmiech.
Gerard siadł na schodach wraz z Patrick'iem i Ville'm i zaczęli jęczeć, jacy to oni są zmęczeni.
- W czymś pomóc? - spytał mężczyzn z dwukolorowymi oczami, stając na środku pomieszczenia
Zapanowała chwilowa cisza. Po chwili przerwała ją Cyanne
- Eeem.. Kim była ta kobieta? - zapytała
- No więc.. Była to właścicielka tego zamku. Z około XV wieku. Umarła tragicznie. Została zamordowana przez swojego męża, który przez swą chciwość i chęć władzy zaplanował że jeśli ją zabije, będzie miał całą swoją fortunę dla siebie, później została rzucona wilkom na pożarcie. Następni władcy dopilnowali, aby ten obraz i jeszcze jeden, przedstawiający ją, którego państwo jeszcze nie mieli okazji zobaczyć, a znajduje się na ostatnim piętrze, w pokoju zabaw, wisiały na ścianach tego zamku. Od około XVI wieku nawiedza sporadycznie zamek, a pojawia się z pewnym mężczyzną. Nic dziwnego by to nie było, jeśli nie byli by parą zakochanych w sobie duchów. Wśród miejscowych, kobieta znana jest jako patronka zakochanych. - na te słowa wszyscy się uśmiechnęli, ale mężczyzna kontynuował - Ale..Tylko tych prawdziwie zakochanych. Od wieków ludzie którzy hmm.. Oszukują w miłości drugą osobę, a są z nią ze względów materialnych, lub już jej nie kochają, giną w niewyjaśnionych okolicznościach, a znajdują się po kilku dniach rozszarpani przez wilki. Krąży legenda, że jeśli Hrabina Juditte uśmiechnie się na widok jakiejś pary, znaczy to, że są na prawdę ze sobą szczęśliwi i zakochani aż po kres.. - zakończył
Każdy ze zgromadzonych patrzył na obraz. Natomiast, w czasie wypowiedzi mężczyzny, Gerard, z każdym powtórzeniem słowa 'duch' i jego odmian, otwierał szerzej oczy, a na jego ustach wykwitał coraz szczerszy uśmiech. Na dworze zagrzmiało.
"Aż po kres" brzmiało każdemu w uszach. Tysiące wytłumaczeń tego zwrotu roiło się w ich głowach i mnożyło w liczby sięgające milionów.
- Pewnie chodziło o kres życia ... - rzucił Gerard
- Jesteś mistrzem w mózganiu! - krzyknął Ville
- W mózganiu? - zdziwił się Patrick
- Eeem.. To pewnie jakiś ser.. - jęknął Peter
- Kiedyś była bajka.. 'Pinkie i Mózg' xD - powiedziała Maja
- No to Gerdzia będzie Mózg.. Kto chętny na Pinkie'go? ...... Jaa! - zadał pytanie i odpowiedział Patrick /w miejsce kropek wstaw ciszę/
- A co jutro będziemy robić? - rzucił po chwili
- To co zawsze. Spróbujemy zdobyć Świat!
beyond-the-mirror 19/04/2007 13:18:54 [Powrót] Komentuj

Stump's Bitch xD

brak www
data: 19/04/2007 15:56:40
proxy1.tkdami.net
IP: 82.139.8.18
Kolejne superowe opowiadanie! Mam nadzieję, że mnie i Patricka wilki nie zjedzą xD ;***